Materia, która pamięta. O procesualnym malarstwie Magdaleny Lenartowicz

Wnętrza
16 lutego 2026
redakcja

Twórczość Magdaleny Lenartowicz wyrasta z potrzeby bezpośredniego, fizycznego kontaktu z materią. Artystka, której prace były prezentowane m.in. w Warszawie, Nowym Jorku, Monako, Paryżu oraz podczas Scope Miami Art, odchodzi od rozumienia obrazu jako zamkniętego obiektu wizualnego na rzecz procesu. Procesu rozciągniętego w czasie, nie w pełni kontrolowalnego, opartego na dialogu z materiałem. Jej prace powstają na naturalnych tkaninach i są barwione pigmentami pochodzenia organicznego oraz mineralnego, a samo powstawanie obrazów ukazuje formę udanej współpracy z naturą.

Lenartowicz świadomie sięga do tradycji barwiarstwa i rzemiosła, traktując je nie jako cytat historyczny, lecz żywe źródło praktyki artystycznej. Interesuje ją pierwotność gestu, warstwowość, praca z czasem oraz uważność wobec materiału. Obraz nie jest tu efektem końcowym, lecz zapisem procesu, śladem relacji pomiędzy tkaniną, pigmentem, wodą i światłem."Nie myślę o obrazie jako o czymś, co "tworzę". Bardziej jako o czymś, w czym uczestnicz" - mówi artystka.

Podstawą jej prac są naturalne tkaniny: len, bawełna i jedwab. Każda z nich posiada odmienną strukturę, ciężar i sposób reagowania na barwnik. Len wnosi o sztuki Lenartowicz surowość i materialną gęstość, bawełna pozwala na głęboką absorpcję pigmentu, jedwab z kolei pomaga w subtelnym operowaniu światłem. Wybór tkaniny wyznacza najczęściej artystce kierunek dalszej pracy i determinuje zachowanie koloru w czasie.

Pigmenty wykorzystywane przez Magdalenę Lenartowicz mają różnorodne pochodzenie. Obok barwników kupowanych artystka tworzy własne, często z kawy, minerałów, materiałów organicznych. Ich zmienność i niedoskonałość są integralną częścią procesu. Stworzony kolor nie jest stabilny ani jednoznaczny; reaguje na wodę, temperaturę, czas schnięcia, a później na światło i przestrzeń, w której jest eksponowany. Proces powstawania prac jest powolny i rozciągnięty w czasie. Barwienie, suszenie i nakładanie kolejnych warstw często trwa dniami lub tygodniami. Czas nie jest tu neutralnym tłem, lecz jednym z kluczowych współtwórców dzieła. Kolory na obrazach dojrzewają, przesuwają się tonalnie, czasem bledną, a te zmiany nie są traktowane jako utrata, lecz jako naturalna kontynuacja życia obrazu.

"Lubię myśl, że prace nie są zamrożone. Że zmieniają się razem z przestrzenią, światłem, obecnością widza" - podkreśla artystka.

Naturalne barwienie ma w tej praktyce również wymiar symboliczny. Jest gestem sprzeciwu wobec dominacji i nadprodukcji. To wybór prostoty i zgody na nieprzewidywalność. Artystka rezygnuje z pełnej kontroli na rzecz dialogu z materią, traktując ją jako równorzędnego partnera w procesie twórczym. Doświadczenie odbiorcy jest dla Lenartowicz równie istotne jak sam proces powstawania pracy. Jej obrazy zapraszają do powolnego, cielesnego odbioru, zauważenia poszczególnych faktur i światła. Nie domagają się natychmiastowej interpretacji, lecz obecności. "Chciałabym, żeby to było spotkanie. Chwila zatrzymania, w której widz może po prostu być z obrazem" - mówi.

***

Więcej: mlenartowiczart.com

Zdjęcia:  materiały prasowe
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.